środa, 14 czerwca 2017

Recenzja "Ponad Wszystko" Nicola Yoon

Czy zdarzyło wam się natrafić na zwiastun zarąbistego filmu, który ma wejść do kin dopiero za pół roku, a tydzień przed premierą okazało się, że jest książka? Ja tak mam po raz setny! Choć z tą książką było inaczej bo... Przeczytałam ją przed filmem!

Powiem w miarę krótko. Jest to książka, o dziewczynie chorej na bardzo rzadki SCID - alergia na czynnik nie znany. Więc matka z trzyma ją w domu, ze specjalnymi filtrami, przez osiemnaście lat. Niespodziewanie obok wprowadzają się sąsiedzi, a ich synem jest niejaki, Olly - chłopak mający wygląd "anioła śmierci" przez nawyk ubierania się na czarno. Naturalnie coraz bardziej zaczyna się interesować dziewczyną przesiadującą w oknie i nigdy nie wychodzącą na dwór. Resztę łatwo sobie wyobrazić... 😁

Nie da się ukryć, że książkę czyta się mega szybko. Dzięki obrazkom narysowanym przez męża Pani Yoon, jeszcze bardziej się skraca, bo zajmują one wiele miejsca. Książka jest dość lekka i idealna na weekend w domku na Mazurach. Nie zachwyciłam się nią bardzo dlatego, że była dość przewidywalna w paru momentach, ale nie udaję, że mi się nie podobała. W szczególności zachęciła mnie okładka (ale nie ta filmowa). Na pewno warto mieć "Ponad Wszystko" w swoich zbiorach, bo jest to nie codzienna tematyka (chyba, że spojrzeć na "Gwiazd naszych wina"

Lociak

PS: Kidy w końcu wybiorę się do kina zrobię różnice między filmem, a książką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...