środa, 11 października 2017

Recenzja "Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton

Dobra, gotowi na coś niemalże równającego się z twórczością Ricka Riordana?
Bo ja nie... Chyba nie byłam gotowa na tę książkę. Bo myślę, że gdyby nie to iż od początku wmówiłam sobie schemat, powieść wydawałaby mi się jeszcze lepsza.
W zasadzie o czym była książka?
Buntowniczka z pustyni

Na początku naprawdę nie mogłam wbić się w pustynny klimat. Ciężko było mi wyobrazić sobie arabskie domy i świątynie... Oczami wyobraźni bardziej przypominało mi to western. Trudne do zapamiętania były również nazwy oraz imiona, bo chcąc nie chcąc, odbiegają one od polskich, czy amerykańskich, na które zwykle napotykamy się w książkach. W momencie kiedy akcja zaczęła nabierać tempa, byłam już o krok od zakochania się na zabój w Jinie, oraz tej książce, ale... Coś poszło nie tak. Kiedy czytamy "Dary Anioła" bohaterowie walczą z czym? Demonami. Celiena ze "Szklanego Tronu" walczyła z kim...? Yhym... Dokładnie, też z nimi! Nie obeszło się również bez nich i tutaj. Szczerze mówiąc, może za bardzo się czepiam, ale mnie to męczy...
Ale w końcu Amani oraz Jin trafiają do obozu Księcia Buntownika i szokuje mnie tam tyle rzeczy, że jestem w stanie wybaczyć wcześniejsze wady. Ostatnie 160 stron połknęła w całości 😂
Akcja ma takie tempo i tyle rzeczy się okazuję, że można złapać zadyszki siedząc wygodnie na kanapie i czytając. Podoba mi się również pomysł przypominający Percy'ego, a mianowicie "Półdźiny" w dodatku moc głównej bohaterki... W życiu bym się nie spodziewała! Mam ogromną ochotę sięgnąć po drugi tom, ale to jeszcze nie teraz... Mam za dużo książek na liście życzeń!
Jednymi słowy gorąco polecam tę książkę, szczególnie fanom innych serii, gdyż obóz Ahmeda przypomina nie tylko Obóz Herosów, ale także Dystrykt Trzynasty, dzięki czemu można znów poczuć to, co przy tamtych książkach... Rebelię i walkę

                     Lociak

 

poniedziałek, 9 października 2017

Powracam + Recenzja "Fatalna Lista" Siobhan Vivan

Witam z powrotem!
Żyję, nie umarłam, jestem i... Wracam do blogowania!
Po, co?
Tak po prostu, żeby nie zapomnieć o książkach, które już czytałam i... żeby pamiętać, czy było warto 😀
Okay... To może najpierw małe sprostowanie... Dużo się działo. Tak, wiem, że często usprawiedliwiam się w ten sposób, ale taka prawda 😂 W końcu byłam w Pytaniu na Śniadanie! Ale o tym może innym razem.
W końcu to nie blog autorski, ale blog o książkach (nie moich)

Tym więc jakże błyskotliwym i pozostawiającym niedosyt wstępem, przechodzimy do recenzji.
No to tak: Mimo, że czytałam tą książkę już jakiś miesiąc temu, mam na jej temat co nieco do powiedzenia, ale najpierw tradycyjnie link do opisu Fatalna Lista

Pierwsze, co zaskakuje w tej powieści to narracja z perspektywy ośmiu głównych bohaterek. Każda z nich ma inne problemy, które wzmacniają się pod wpływem znalezienia się na Liście. Dla jednych jest to zaszczyt, dla innych najgorsza obelga. Co mi się podobało, to fakt, że problemy nastolatek nie są wyssane z palca. One faktycznie istnieją! Jedne bohaterki polubiłam bardziej, inne mniej, ale ostatecznie wszystkim współczułam. No może prócz jednej....
Osobiście nie mam pojęcia, co bym zrobiła, gdyby ktoś wybrał mnie najpaskudniejszą z całego roku. Moja noga chyba więcej by nie stanęła w szkole. Jednakże gdybym była w grupie najładniejszych... Oj, byłby zaciesz. No bo umówmy się... Każda dziewczyna chciałaby być tą najpiękniejszą w klasie! Choć książka ukazuje również ciemne strony, bycia ładną. Choćby to, że niektórzy mogą uważać cię za głupią lub pustą.
Książka zaskoczyła mnie pod koniec, bo w życiu nie pomyślałabym, że to właśnie ta dziewczyna sporządziła tegoroczną (ostatnią) listę. Z początku ciężko mi się czytało, ponieważ autorka ma naprawdę oryginalny styl, ale gdy już się przyzwyczaiłam, to naprawdę miło spędziłam czas.
To tyle na ten temat. Mam jeszcze do wstawienia rozdział na wattpada 😂😋
Książkę polecam miłośnikom intryg i typowych szkolnych dram 😂😂😂

                                                                                        Lociak

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...