sobota, 27 października 2018

Recenzja "Kraina Opowieści. Zaklęcie Życzeń" Chris Colfer

Niedawno, nowe wydawnictwo Młodzieżówka wypuściło na rynek pierwszą książkę, której autor jest znany fanom serialu Glee, jako Kurt Humme. Młody pisarz jest dodatkowo aktorem i piosenkarzem, więc kogo nie ciekawiłaby jego debiutancka powieść? "Zaklęcie Życzeń" jest pierwszą częścią cyklu przygodowych książek dla dzieci, które są w stanie rozkochać w sobie nawet dorosłego czytelnika. 😉



Alex i Conner to bliźniaki różniące się od siebie jak ogień i woda. Dziewczynka jest piątkową uczennicą, która nie ma wielu przyjaciół poza bohaterami książek, a jej brat to dusza towarzystwa, z kolei mająca problem z przysypianiem na lekcji. Dzieci martwią się o swoją matkę, która ledwo wiążę koniec z końcem przez śmierć ich ojca. Więc kiedy babcia przyjeżdża, żeby zając się nimi w ich urodziny, nawet nie przypuszczają jak się to skończy. Rodzeństwo dostaje od niej Krainę Opowieści - książkę, którą czytała im wraz z ojcem, gdy byli młodsi. Jednak po wyjeździe babci z powieścią zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Zostają wciągnięci przez jej karty w prost do innej krainy, gdzie żyją wszystkie baśniowe stworzenia. Tylko, że... Akcja dzieje się już jakby po "żyli długo i szczęśliwie": Czerwony Kapturek ma własne królestwo, Złotowłosa jest ściganą przestępczynią, a królowa Kopciuszek właśnie spodziewa się dziecka. Dodatkowo z więzienia uciekła Zła Królowa, która tak jak Alex i Conner chcę zdobyć Zaklęcie Życzeń...

No dobra, czułam się trochę za stara na tą książkę, co nie zmienia faktu, że była urocza. Główni bohaterowie są mało realistyczni, gdyż na świecie nie ma ta grzecznych dwunastolatków! Wiem, bo mój brat jest w tym wieku 😂 Jednak obydwoje mają swoje wady. Alex bywa przemądrzała, a Conner... Wręcz przeciwnie. Dzięki temu ich sprzeczki bywały zabawne, jednak kiedy przychodziło co do czego stali za sobą murem. Non stop wpadali w tarapaty, jednak zawsze wspólnymi siłami udawało im się z nich wydostać.

Autor ma bardzo prosty i przystępny styl, dzięki czemu nie męczysz się przy czytaniu. Wszystko dokładnie opisał oraz wyjaśnił, co się stało, jak i dlaczego, jednak dopatrzyłam się kilku rzeczy, które mnie jako nastolatkę irytowały. Może to ja ominęłam jakiś fragment, przez co czegoś nie zrozumiałam, ale miałam taką pustkę jeśli chodzi o fabułę: Bliźniaki do Zaklęcia Życzeń potrzebowały kilku składników, czyli między innymi koronę Króla Goblinów i Króla Troli, która była jedna, a w momencie, gdy dzieci ścigały się z Królową o ostatni przedmiot, stwierdziły, że jeśli ona zdobędzie go pierwsza, będzie po sprawie i wygra, mimo, że to oni mieli całą resztę składników. Może przyczepiłam się szczegółów, ale staram się ostatnio nie pisać tylko i wyłącznie kolorowych recenzji, a jednak oprócz tego fragmentu... Nie mam zastrzeżeń 😂😃

Powieść czyta się szybko i przyjemnie, mimo że trochę długawo się rozkręca. Miło było przypomnieć sobie niektóre baśnie i pofantazjować, co też mogło stać się z ich bohaterami po zakończeniu historii. Ogromnie podobał mi się wątek o Jasiu i Złotowłosej, którą bajki przedstawiają nam jako małą, rozkapryszoną dziewczynkę. Dorosła, a życie zmusiło ją do stania się prawdziwą wojowniczką, którą pokochał Jaś! Tak, ten od magicznej fasolki i olbrzyma.
I choć na końcu stało się dokładnie tak jak przewidywałam, cieszyłam się, że wyszło tak a nie inaczej. Powiązanie rodziny bliźniąt z Krainą Opowieści wyszło naprawdę dobrze i nie było ani trochę wymuszone, jak często dzieje się w powieściach.

Myślę, że gdybym miała dziesięć lat, byłabym zachwycona tą opowieścią, ale w końcu do takich czytelników książka jest skierowana. Uczy bardzo dużo o przyjaźni i byciu dobrym człowiekiem. Opowieść dotyczy głównie tego, że ludzie nie rodzą się źli, tylko tacy się stają, co jest mądrym przekazem. Często nie wiemy, co kieruje danym człowiekiem, kiedy robi coś złego i pochopnie go osądzamy (choć nie w każdym przypadku).

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Młodzieżówka. 

wtorek, 23 października 2018

Recenzja "Zdrajcy Tronu" Alwyn Hamilton

Skoro minęły już prawie dwa tygodnie odkąd skończyłam czytać tą książkę, chyba ochłonęłam już na tyle, by napisać recenzję, choć i tak wiem, że nie odda ona tego, jak bardzo podobała mi się ta książka.




Mowa tutaj o drugiej części "Buntowniczki z pustyni" która mnie nie zachwyciła... Znaczy, podobała mi się, ale miałam mieszane odczucia. Mimo wszystko będąc na targach w Warszawie za punkt honoru wzięłam sobie, żeby zdobyć autograf autorki. Podczas gdy moja babcia, grzecznie pilnowała mi miejsca w kolejce, poszłam kupić "Zdrajcę Tronu" którego i tak miałam zamiar przeczytać. Wróciłam później do kolejki, cierpliwie czekając na swoją kolej. Po mniej więcej godzinie, przyszedł Pan który powiedział, że Pani Hamilton niestety nie zdąży podpisać książek wszystkim. Było mi przykro, mimo to cierpliwie czekałam. Gdzieś w tłumie dojrzałam Kamajle i stwierdziłam, że podejdę się przywitać i coś tam jej powiedzieć. Mimo, że rozmowa nie trwała długo, przekazała mi, że nie będę mieć podpisu jeśli się nie wepcham. Nie chciałam się "ryć" bo wiem, że pozostali także chcą zdobyć podpis, ale byłam tak zirytowana staniem, że podeszłam na przód i spytałam stojących tam dziewczyn, czy mogę się dyskretnie wepchnąć obok nich. Nie zgodziły się, więc spytałam następne 😂 Tamte powiedziały, że mogę się dołączyć. Jako, że nikt się nie sprzeciwiał, udało mi się zdobyć upragniony autograf i zdjęcie! Żałuję jedynie, że mam podpisaną pierwszą część, skoro to w drugiej się zakochałam...

Po tym jak Amani dołączyła do rebelii i omal nie umarła od kuli, udaje jej się wykonać kolejną niebezpieczną misję, podczas której poznaje swoją ciotkę. W trakcie ataku armii na Obóz Księcia Buntownika, zostaje przez nią sprzedana sułtanowi, jak potężna broń. Dziewczyna, pozbawiona mocy i uwięziona w pałacu, nie ma pojęcia jak się wydostać. Wpada jednak na pomysł, że to ona może zostać szpiegiem w szeregach wroga, którego tak bardzo potrzebowała rebelia.

Dawno nie dałam się aż tak wciągnąć w książkę 😍💗
Muszę przyznać, że siedziałam i czytałam kiedy tylko się dało. W każdym rozdziale jesteśmy zarzucani masą dobrej akcji, a bohaterowie kradną nam serca z każdą stroną.

No więc... Wiecie, że jestem kochliwa, nie?
Zakładam, że każda czytająca tę książkę dziewczyna będzie wzdychać do Jina - chłopaka Amani, Obcego Księcia. Bo przecież jest taki opiekuńczy i tajemniczy. W końcu to on wprowadził bohaterkę w świat rebelii, ale... No, sorry! Mi się podoba Ahmed, choć kiedy czytam to imię mam przed oczami Turka z Kebabem 😂 Ale wiecie... Jest Księciem Buntownikiem... Dowódcą Rebelii! Przyszłym Sułtanem!!! I po cichu liczę na to, że będzie z Shazad 😊😉 Ale niech nikt nie mówi Percy'emu ok?

Wracając do książki, bo za bardzo się rozwodzę 😂 Coraz bardziej wdrążam się w klimaty Miraji. Amani została ukryta pod przykrywką w haremie, gdzie zabiegał o nią syn Sułtana, Kadir. Po piętach deptały jej też ciągle żony Kadira, co było totalnym absurdem. Bohaterka musiała mierzyć się ze wszystkimi na raz, a w pałacu czekały na nią także nieprzyjemności związane z jej przeszłością.
W tej części poznaliśmy bardzo dużo nowych postaci, które naprawdę polubiłam, oraz stare, które mogłoby się wydawać już nigdy nie miały pojawić się w tej historii.

Jedyny problem jaki miałam podczas czytania, to zapamiętywanie tych dziwnych imion Dżinów. Było ich kilku i odgrywali jednak dosyć znaczącą rolę, jednak nie męczyłam się przy tym. Cała ich historia, jest naprawdę interesująca ale nie mamy jej wyrzuconej od tak. Każdy kawałek prawdy odkrywamy po kolei przez co nie jesteśmy zarzuceni zbyt dużą ilością informacji.

Co do miłości naszej kochanej parki Amani i Jina! Kocham to, że ich romans nie jest tu postawiony na pierwszym miejscu. Owszem są w sobie zakochani, ale przy tym obydwoje zachowują się w miarę racjonalnie. Usiłują ratować jeden drugiego przy czym nie narażają zbytnio innych. Amani nie należy do tych głupich, irytujących postaci, które będąc zakochane postępują irracjonalnie i tracą rozum, za co tak ją lubię.

Końcówka omal mnie nie zabiła. Serce biło mi jak po przebiegnięciu maratonu, a z oczu polały się łzy... A później nagle okazało się, że  w sumie nie jest tak źle, jak myślałam, więc zaczęłam się śmiać. Osoby, które czytały wiedzą o co chodzi, a te które nie... Cóż. Nie będę wam psuć zabawy.

Jedyne co mogę zrobić to bardzo gorąco polecić tę książkę, bo podoba mi się tak bardzo, że nie jestem w stanie więcej o niej napisać.
Podsumowując: Love Ahmed 💗 i nie wiem jak długo wytrzymam do zakupu "Duchów Rebelii"

Join the rebellion!

Lociak <3

Recenzja "Ostrze Zdrajcy" De Castell

Nie czytałam Trzech Muszkieterów 😢. Z bólem się do tego przyznaję, ale nie da się zaprzeczyć, że powieść, którą mam zamiar omówić odrobinę ją przypomina. Mamy trzech szlachetnych mężczyzn, złą księżną oraz masę intryg, tak przebiegłych, że nie można być pewnym niczego.

Nie wiem jak to jest, że każda moja recenzja jest pozytywna... Jakoś trafiam na same dobre książki, które mi się podobają. Tak samo było i w tym przypadku.

Wielkie płaszcze zostały rozwiązane, gdy Król został zabity. Falcio val Mond oraz jego towarzysze łapią się praktycznie każdej pracy jaka wpadnie im w ręce, ale podczas ostatniego zadania, kiedy to mieli ochraniać swojego chlebodawcę, skończyło się na znalezieniu jego martwego ciała. Jego zabójczyni użyła magii, żeby Falcio, Kest i Brasti nie mógl go uratować. Bohaterowie uciekają z Karawaną, która pakuje ich w jeszcze większe kłopoty...

Zacznę od tego, że nie da się nie polubić trójki głównych bohaterów 😂 Jednak najgenialniejsi są, razem. Ich rozmowy ociekają sarkazmem i drażnią się ze sobą na wzajem, co czyta się w sposób tak naturalny i przyjemny jak komedię. No bo przeczytajcie tylko:

" Kapitanie powiedział Brasti, klaszcząc w dłonie. Plac karawan, a myślałem, że to ja miałem być tym głupim.
 Nie martw się powiedział z rezygnacją Kest. Wciąż nim jesteś.
 Myślałem, że nie opowiadasz dowcipów. 
 –  Nie opowiadam.\

Poczucie humoru Pana De Castella nie zawsze tak przypada mi do gustu, jednak ten tekst musiałam zaznaczyć podczas czytania!
Podobała mi się historia głównego bohatera. Przeszłość Felicia jest dość smutna i to ona w głównej mierze decyduje o tym, jak postępuje teraz. Dzięki temu możemy bardziej go zrozumieć. Żałuję jedynie, że nie mogliśmy w ten sam sposób poznać reszty chłopaków. Niby mamy opis, skąd się znają z Kestem, ale jest bardzo mało informacji o Brastim, który jednak jest dosyć interesującą postacią. Mam nadzieję, że w następnym tomie, będę mogła przeczytać o nim trochę więcej. Nie ukrywam, że ciekawe byłyby rozdziały także z jego perspektywy.

Bardzo miażdżące jest zakończenie. Autor zasypuje nas tyloma zwrotami akcji, że ciężko nadążyć. Ledwo twój mózg zarejestrował jedno zdarzenie, a on już bombarduje nas następnym. Książkę czyta się szybko, miło i przyjemnie, ale według mnie jest zbyt dużo scen walk, których nie rozumiem. Są opisane tak szczegółowo, a kiedy nie zna się nazw niektórych broni... Na przykład nim zorientowałam się jak w ogóle wygląd rapier, minęło trochę czasu 😂 Myślę, że historia mogłaby się bardziej spodobać chłopakom, jednak nie mówię, że dziewczyny nie będą w stanie jej ogarnąć. Co prawda główny wątek romantyczny nie kończy się najlepiej, niemniej czekam na to co wydarzy się w "Cieniu Rycerza"

Lociak






wtorek, 16 października 2018

Recenzja "Niedoskonali" Danielle L. Jensen

Ogólnie to nie miałam w planach czytać tej książki. Pomyślałam, że zakończę przygodę z Trylogią Klątwy na "Walecznej Czarownicy" i prawdopodobnie, będę wracać tylko do ulubionych fragmentów, jeśli w ogóle.

Ale Galeria Książki zrobiła promocje.

Chyba możecie się domyślić jak to się skończyło...
"Niedoskonali" czyli prequel opowiadający o losach Pénélope, siostry Anaïs i Marca, przyjaciela Tristana. Dowiadujemy się o ich zakazanym uczuciu i jakie miało ono skutki w następnych częściach. Dziewczyna jest dotknięta chorobą, a przez to nieużyteczna dla swojego ojca, a przy tym krzyżuje jego plany posadzenia Anaïs na tronie, przy boku Tristana. Zakochany w niej od zawsze Marc pomaga następcy tronu w spiskowaniu przeciw królowi, a żeby zachować życie, Pénélope musi dostarczyć ojcu informacje, dzięki którym zdobędzie władzę. 
Tak nasi bohaterowie zaczynają grać w grę, która jednocześnie zbliża ich do siebie i oddala... Jednak ich związek może zagrażać bardziej im samym niż Trollus. 

Czy tylko mnie najbardziej ucieszyło w tej książce to, że mogłam jeszcze trochę poczytać o Tristanie? 😂 Kocham jego poczucie humoru i już przy pierwszych zdaniach w książce, niesamowicie jarałam się tym, że znowu występuje w powieści. Poważnie! Mogłabym przeczytać książkę, w której występuje tylko on! Z perspektywy czasu, wydaje mi się, że wolę jego niż Jace'a Herondala, chociaż skradł moje serce już dawno temu. 

Wiedziałam jak skończy się ta książka, a i tak było mi przykro 😖 Mimo, że nie przywiązałam się do
Pénélope tak jak do Cécile, i tak było mi jej żal. Cierpienie Marca na ostatnich stronach było tak potworne, że przypominając sobie jak kończy się jego historia... Uważam po prostu, że po tym co przeżył, zasługiwał na szczęście, ale nie! Bo pani Jensen musi być mistrzynią roztrzaskujących serce zakończeń 😠 
Nie mogę powiedzieć, że ta powieść należy do grupy moich najukochańszych książek, jak "Porwana Pieśniarka", czy Percy...Ale fajnie było ponownie spotkać się z niektórymi bohaterami (szczególnie z Tristanem 😍😉). Przy tym udało mi się poprzypominać niektóre wydarzenia z późniejszych części, a nawet wzięłam je z półki i poczytałam zaznaczone przeze mnie cytaty. Jeszcze bardziej znienawidziłam czarne charaktery... 
Myślę, że warto przeczytać tę książkę, ale tylko jeżeli nie ma się przed sobą innych ważnych lektur, bo ona nic nowego niestety nie wnosi. Jest po prostu uzupełnieniem, które lepiej tłumaczy niektóre zachowania postaci i miłym odświeżeniem świata, w którym żyją trole i czarownice. Nie żałuję, że postanowiłam jednak kupić tę książkę, bo naprawdę fajnie spędziłam przy niej czas. Lekkość pisania pani Danielle, sprawia że czyta się szybko i wręcz płynie przez karty powieści. 
Mam nadzieję, że jeśli także po nią sięgniecie, będziecie mieć równie miłe wspomnienia, co ja!

Lociak 

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...