No dobra.
Podobała mi się Porwana Pieśniarka.
Uwielbiałam czytać Ukrytą Łowczynię
Ale Waleczna Czarownica złamała mi serce.
Oglądając opinię na jej temat, zastanawiałam się dlaczego wszyscy sądzą, że zakończenie rozczarowuje? W końcu mi zostało piętnaście stron do happy endu i wszystko jak na razie układa się bosko... Ta... A potem przewróciłam stronę.
JEDEN WIELKI SZOK I BÓL.
Cécile i Tristan po zabiciu czarownicy uwolnili trolle spod Samotnej Góry. WSZYSTKIE Trolle. W tym także te złe, które chcą przejąć władzę i zniszczyć świat ludzi.
W ostatniej części Trylogii Klątwy dzieje się naprawdę dużo. Okazuje się, że wrogowie nie byli naprawdę wrogami. Giną następni ludzie poświęcając się w walce. Bohaterowie dokonują niemożliwego. Jestem naprawdę oczarowana wszystkimi trzema książkami bo w nich wszystko jest takie przemyślane i cudownie się łączy. Nie ma otwartego wątku zostawionego bez odpowiedzi, a gdy skończyłam czytać... Nie do końca wiedziałam, co teraz mam zrobić ze swoim życiem. To prawda że zakończenie rozczarowuje, ale mimo wszystko zdecydowanie warto przeczytać te książki, choćby tylko i wyłącznie dla Chrisa i Tristana. Jak już wspominałam uwielbiam ich stosunek do siebie na wzajem. Oczywiście byli też bohaterowie, którzy denerwowali mnie ilekroć zobaczyłam ich imię na stronie. W tym brat i siostra Cécile. Właściwie do końca nie rozumiałam tego, że mimo krzywdy jaką wyrządzili jej i Tristanowi, nie było żadnej rozmowy, która wskazywałaby na to, że im wybaczyła. Akcja po prostu szła do przodu, co było niezwykłą zaletą, bo ciężko było znaleźć moment na odłożenie powieści. Ciężko mi jest powiedzieć cokolwiek więcej na ten temat. Pani Jensen po prostu rozwaliła mi umysł niektórymi sytuacjami i tekstami. W środku znajdziemy odrobinę ironii i humoru, co tylko daje większą satysfakcję z czytania. Jest to jedna z lepszych książek jakie czytałam. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zostanie w moich ulubionych książkach na długo. Te trzy książki były po prostu niezapomnianą podróżą po świecie trolli, magii i przepięknej miłości, która w niektórych momentach potrafi wzruszyć do łez. Polecam z całego serca każdemu, nie tylko fanom fantastyki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero
Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...
-
Na prośbę mojego czytelnika, a także kolegi z wattpada, postanowiłam zrobić recenzję, jego opowiadania. Przyznam, że trochę bałam sie takieg...
-
Przeglądałam tak sobie filmy booktuberów i natknęłam się na tagi. Pomyślałam (tak, zdarzają się takie sytuację, w których myślę 😉 ) że w ...
-
Skoro minęły już prawie dwa tygodnie odkąd skończyłam czytać tą książkę, chyba ochłonęłam już na tyle, by napisać recenzję, choć i tak wiem,...