Ból.
Szok.
Jeszcze raz ból.
Tak opiszę tę książkę, dlatego, że... Naprawdę mnie zraniła. Nie była to jakaś ambitna lektura, która by rozwaliła system, ale... Sama mam dylemat między #TEAM MAXON a #TEAM ASPEN ! Ale najpierw o czym jest książka:
Główna bohaterka America, mieszka w kraju, gdzie stan majątkowy określa się numerkiem. Ona jest Piątką - jedną z biedniejszych. Jest zakochana w Aspenie, chłopaku, który jest Szóstką, co stanowi dodatkowy problem. Pewnego dnia, do jej domu przychodzi list informujący o Eliminacjach. Dziewczyna nie chcę w nich uczestniczyć, bo to taki jakby konkurs na żonę, dla księcia Maxona. Kłóci się z matką, ale za namową swojego chłopaka zgadza się ( bo on nie dałby sobie spokoju gdyby straciła przez niego szansę na lepsze życie 😒 ) Ami będąc pewna, że nie zostanie wylosowana w początkowej fazie rywalizacji i nie pojedzie do pałacu, wypełnia arkusz. W tym czasie Aspen, jest wściekły na to, że nie może zapewnić jej dobrobytu i... Rozstają się. Potem okazuje się, że została wybrana na jedną z 35 kobiet, mających zamieszkać w pałacu na czas Eliminacji.
I teraz moje odczucia:
Na początku, byłam po stronie Aspena (tym bardziej, że ma wygląd Percy'ego Jacksona) Potem byłam wściekłą, że z nią zerwał, ale nadal im kibicowałam, ale w końcu pojawił się Maxon... I teraz mam chyba większy dylemat niż Ami, bo nie wiem, którego wybrać. Zważając na to, że Aspen w końcu przyjechał do pałacu jako gwardzista i wyznał jej miłość... (Sorry, za spojler)
No po prostu nie wiem! I to jest ten ból o którym pisałam na początku!
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest idealna zarówno na początek lata jak i na zimę lub inną porę roku, ale jak do niej usiądziesz, to możesz nie przespać nocy, żeby ją skończyć. Ja z niecierpliwością czekam, aż przyjdzie do mnie drugi tom tej serii i bardzo polecam!
Gdy spytałam na grupie "Okładkowe sroki", utworzonej przez BookReviews by Anita, co powinnam czytać najpierw z mojej listy? Na "Rywalki" było najwięcej głosów.
Jak widać nie bez przyczyny 😉😊
Lociak
środa, 21 czerwca 2017
piątek, 16 czerwca 2017
Grecja, czyli jak trafiłam do McDonalda w ojczyźnie Percy'ego Jacksona
Jakieś dwa tygodnie temu wróciłam z obozu naukowego, który miał miejsce w Grecji. Konkretnie w miejscowości Velika. Opisuję to dopiero teraz bo tak naprawdę zapomniałam o tym opowiedzieć. Ogółem było naprawdę przepięknie, ale jeszcze przed wyjazdem najbardziej jarałam się zwiedzaniem Aten. No bo halo! Partenon i w ogóle! Miało być zarąbiście, chciałam pozwiedzać świątynie, kupić pamiątki, ale... Z resztą zacznę od początku.
Nasza pani kazała nam zabrać kremy z filtrem i spodenki bo ponoć w Atenach ZAWSZE jest gorąco. Więc wszyscy spakowaliśmy się wieczorem i o pierwszej w nocy ruszyliśmy spod pensjonatu. Pomijając to, że w nocy niemal zamarzłam zapowiadało się fajnie. Moja kumpela Pati, z którą miałam pokój, pożyczyła mi swoją bluzę, więc znowu udało mi się zasnąć na pół godziny. Po czym stwierdziła, że jej jednak też jest zimno i musiałam jej oddać ubranie służące mi za koc. Tak też resztę nocy spędziłam pod kurtką przeciwdeszczową.
O dziewiątej dotarliśmy na miejsce. Lało. Jak się okazało, ostatni raz padało tak bardzo piętnaście lat temu. W roku 2002, czyli moim roczniku. Fajnie, nie? Zobaczyliśmy stadion, ogrody, greków ubranych w buty z pomponami... Aż wreszcie dotarliśmy na szczyt Akropolu i moim oczom ukazał się Partenon! Tyle, że w okół było mnóstwo dźwigów i stelaży, które psuły cały klimat, a mnie nie wolno było dotknąć nawet kamienia! W dodatku przewodnik pozmieniał historię walki Ateny z Posejdonem o to miejsce i jeszcze bardziej się denerwowałam (uwielbiam mity 💗) Po zejściu z góry okazało się, że leje jeszcze bardziej. Miałam mokrą kurtkę, bluzę, koszulkę, leginsy, spodenki będące w plecaku, skarpetki, buty i plecak. Ale żeby tego było mało przesmyczyli nas jeszcze przez pół miasta. Uradowana, że w końcu kupię sobie koszulkę za 8€ myślałam, że się rozbeczę, kiedy kazali nam zostać w McDonaldzie. Zdesperowana ubłagałam pana od historii, żeby wziął mnie i moje koleżanki na sklepy. I wiecie co? Kupiłam tą durną koszulkę! Ba, nawet dwie, ale nie żałuję, bo nasza grupa w tym czasie siedziała dwie godziny próbując się suszyć, a ja zapierniczałam po deszczu wahając się między T-shirtem z Ateną, a Zeusem (wybrałam z Ateną)
Jeśli więc macie zamiar wybrać się kiedyś w wymarzoną podróż do Aten tak jak ja... Życzę wam więcej szczęścia 😂😉😂
Lociak
Nasza pani kazała nam zabrać kremy z filtrem i spodenki bo ponoć w Atenach ZAWSZE jest gorąco. Więc wszyscy spakowaliśmy się wieczorem i o pierwszej w nocy ruszyliśmy spod pensjonatu. Pomijając to, że w nocy niemal zamarzłam zapowiadało się fajnie. Moja kumpela Pati, z którą miałam pokój, pożyczyła mi swoją bluzę, więc znowu udało mi się zasnąć na pół godziny. Po czym stwierdziła, że jej jednak też jest zimno i musiałam jej oddać ubranie służące mi za koc. Tak też resztę nocy spędziłam pod kurtką przeciwdeszczową.
O dziewiątej dotarliśmy na miejsce. Lało. Jak się okazało, ostatni raz padało tak bardzo piętnaście lat temu. W roku 2002, czyli moim roczniku. Fajnie, nie? Zobaczyliśmy stadion, ogrody, greków ubranych w buty z pomponami... Aż wreszcie dotarliśmy na szczyt Akropolu i moim oczom ukazał się Partenon! Tyle, że w okół było mnóstwo dźwigów i stelaży, które psuły cały klimat, a mnie nie wolno było dotknąć nawet kamienia! W dodatku przewodnik pozmieniał historię walki Ateny z Posejdonem o to miejsce i jeszcze bardziej się denerwowałam (uwielbiam mity 💗) Po zejściu z góry okazało się, że leje jeszcze bardziej. Miałam mokrą kurtkę, bluzę, koszulkę, leginsy, spodenki będące w plecaku, skarpetki, buty i plecak. Ale żeby tego było mało przesmyczyli nas jeszcze przez pół miasta. Uradowana, że w końcu kupię sobie koszulkę za 8€ myślałam, że się rozbeczę, kiedy kazali nam zostać w McDonaldzie. Zdesperowana ubłagałam pana od historii, żeby wziął mnie i moje koleżanki na sklepy. I wiecie co? Kupiłam tą durną koszulkę! Ba, nawet dwie, ale nie żałuję, bo nasza grupa w tym czasie siedziała dwie godziny próbując się suszyć, a ja zapierniczałam po deszczu wahając się między T-shirtem z Ateną, a Zeusem (wybrałam z Ateną)
Jeśli więc macie zamiar wybrać się kiedyś w wymarzoną podróż do Aten tak jak ja... Życzę wam więcej szczęścia 😂😉😂
Lociak
środa, 14 czerwca 2017
Recenzja "Ponad Wszystko" Nicola Yoon
Czy zdarzyło wam się natrafić na zwiastun zarąbistego filmu, który ma wejść do kin dopiero za pół roku, a tydzień przed premierą okazało się, że jest książka? Ja tak mam po raz setny! Choć z tą książką było inaczej bo... Przeczytałam ją przed filmem!
Powiem w miarę krótko. Jest to książka, o dziewczynie chorej na bardzo rzadki SCID - alergia na czynnik nie znany. Więc matka z trzyma ją w domu, ze specjalnymi filtrami, przez osiemnaście lat. Niespodziewanie obok wprowadzają się sąsiedzi, a ich synem jest niejaki, Olly - chłopak mający wygląd "anioła śmierci" przez nawyk ubierania się na czarno. Naturalnie coraz bardziej zaczyna się interesować dziewczyną przesiadującą w oknie i nigdy nie wychodzącą na dwór. Resztę łatwo sobie wyobrazić... 😁
Nie da się ukryć, że książkę czyta się mega szybko. Dzięki obrazkom narysowanym przez męża Pani Yoon, jeszcze bardziej się skraca, bo zajmują one wiele miejsca. Książka jest dość lekka i idealna na weekend w domku na Mazurach. Nie zachwyciłam się nią bardzo dlatego, że była dość przewidywalna w paru momentach, ale nie udaję, że mi się nie podobała. W szczególności zachęciła mnie okładka (ale nie ta filmowa). Na pewno warto mieć "Ponad Wszystko" w swoich zbiorach, bo jest to nie codzienna tematyka (chyba, że spojrzeć na "Gwiazd naszych wina"
Lociak
PS: Kidy w końcu wybiorę się do kina zrobię różnice między filmem, a książką.
Powiem w miarę krótko. Jest to książka, o dziewczynie chorej na bardzo rzadki SCID - alergia na czynnik nie znany. Więc matka z trzyma ją w domu, ze specjalnymi filtrami, przez osiemnaście lat. Niespodziewanie obok wprowadzają się sąsiedzi, a ich synem jest niejaki, Olly - chłopak mający wygląd "anioła śmierci" przez nawyk ubierania się na czarno. Naturalnie coraz bardziej zaczyna się interesować dziewczyną przesiadującą w oknie i nigdy nie wychodzącą na dwór. Resztę łatwo sobie wyobrazić... 😁
Nie da się ukryć, że książkę czyta się mega szybko. Dzięki obrazkom narysowanym przez męża Pani Yoon, jeszcze bardziej się skraca, bo zajmują one wiele miejsca. Książka jest dość lekka i idealna na weekend w domku na Mazurach. Nie zachwyciłam się nią bardzo dlatego, że była dość przewidywalna w paru momentach, ale nie udaję, że mi się nie podobała. W szczególności zachęciła mnie okładka (ale nie ta filmowa). Na pewno warto mieć "Ponad Wszystko" w swoich zbiorach, bo jest to nie codzienna tematyka (chyba, że spojrzeć na "Gwiazd naszych wina"
Lociak
PS: Kidy w końcu wybiorę się do kina zrobię różnice między filmem, a książką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero
Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...
-
Na prośbę mojego czytelnika, a także kolegi z wattpada, postanowiłam zrobić recenzję, jego opowiadania. Przyznam, że trochę bałam sie takieg...
-
Przeglądałam tak sobie filmy booktuberów i natknęłam się na tagi. Pomyślałam (tak, zdarzają się takie sytuację, w których myślę 😉 ) że w ...
-
Skoro minęły już prawie dwa tygodnie odkąd skończyłam czytać tą książkę, chyba ochłonęłam już na tyle, by napisać recenzję, choć i tak wiem,...