poniedziałek, 12 listopada 2018

Recenzja "Bandy niematerialnych szaleńców" Marysi Krasowskiej!

Wybrałam idealny termin na rozpoczęcie tej lektury. Specjalnie na szybko kończyłam "Krainę Opowieści" żeby 1 listopada móc zabrać się za tą świetnie zapowiadającą się przygodówkę z duchami na pierwszym planie.
Niestety nie byłam w stanie osobiście spotkać autorki, ale koleżanka przywiozła mi egzemplarz z autografem ze Śląskich Targów Książki. Wyobraźcie sobie jaka zadowolona byłam, przyglądając się okładce i widząc w tle pałac kultury ❤️💖 Ogólnie uważam, że wydawnictwo SQN odwaliło kawał dobrej roboty. W jednym z pierwszych rozdziałów główny bohater porównywany jest do Harry'ego Stylesa, a postać na okładce, faktycznie nieco go przypomina. No, ale może nakreślę wam nieco zarys fabuły.

Rodzice Danny'ego są okropnie bogaci, ale ma to swoje konsekwencje. Ich praca wymaga podróżowania po świecie, przez co chłopak żyje na walizkach i musi użerać się z okropnymi guwernantkami. Po tym jak pozbył się swojej trzydziestej pierwszej nauczycielki, zostaje w ramach kary wysłany do wujostwa mieszkającego w Warszawie, gdzie ma zacząć chodzić do publicznego gimnazjum. Lądując w jednym domu z piątką kuzynek, chłopak ma przed sobą nie lada wyzwanie. Z początku kiepsko idzie mu w szkole, jednak gdy okazuje się, że widzi duchy, Czarnobrody - duch pirata, pomaga mu przetrwać w nowym otoczeniu. Sielanka nie trwa jednak długo, bo jego nowy przyjaciel zostaje uwięziony w lustrze, a Danny wraz z pomocą Anety (najfajniejszej ze swoich kuzynek) musi wydostać go stamtąd do pełni księżyca i dowiedzieć się, kto oraz dlaczego go tam zamknął...

Anita z Book Reveiws napisała, że Danny Moon to godny następna Percy'ego Jacksona. Chociaż uważam, że odrobinę przesadziła, bo Persiak jest jeden jedyny w swoim rodzaju 😍 to uważam, że coś w tym jest. Postać faktycznie ma ogromny potencjał i jeśli wyjdzie kontynuacja, na pewno przeczytam, by sprawdzić, czy został wykorzystany.
Autorka wyraźnie czytała książki wujka Ricka, bo ten Riordanowski humor wszedł jej w krew, co absolutnie nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, byłam zaskoczona, że dwie osoby mogą pisać tak podobnie. Same nazwy rozdziałów bardzo przypominały mi książki mojego ulubionego autora, co było niewątpliwym plusem.

Akcja toczy się naprawdę szybko, a czyta się przyjemnie. Uwielbiam relację Danny'ego z Anetą, bo przypominają mi mnie i mojego kuzyna 😂 Z drugiej strony mają coś w sobie z Percy'ego i Annabeth. On jest wybuchowy, nierozważny, ale dzielny, a ona wszystkim się przejmuję, będąc dużo mądrzejsza od niego. Mimo wszystko tworzą zgrany duet idealny do rozgryzania trudnych zagadek. Bawiłam się świetnie na tej książce, do momentu, w którym zaczęła się walka między dobrymi a złymi. Ciągła się tak długo, równocześnie będąc tak chaotyczną, że w pewnym momencie zaczęła mnie męczyć. Może to dlatego, że nie bardzo przepadam za technologicznymi odniesieniami oraz robotami w książkach, których tutaj było tak na marginesie sporo.

Bardzo denerwowała mnie też Dobromira. Nie mam pojęcia dlaczego, ta laska mi tam po prostu nie leży. Danny zakochał się w niej od tak, bo była śliczna i w sumie miał gdzieś, że za życia była podstępną trucicielką... Niby wiedziałam, że po latach bycia duchem zmieniła się na lepsze, ale ja jej zwyczajnie nie trawię. Wkurzała mnie ilekroć pojawiała się na kartach powieści 😂 Poza tym naprawdę zazdrościłam Denny'emu, że je tyle czekolady, a wciąż nie tyje. Szybki metabolizm to chyba taka super moc, którą każdy chciałby posiadać.

Naprawdę podoba mi się w tej książce to, że postacie są ogromnie wyraziste i tak bardzo się od siebie różnią. Duchy są odrobinę przerysowane, ale to także posiada swój własny urok.
Informacje są dawkowane czytelnikowi powoli, do pewnego momentu, kiedy wszystko wychodzi na jaw i zostajemy zbombardowani wiadomościami, które dziwnie się przyswaja. Ta historia bardzo przypominała mi disneyowskie filmy. Dzieciaki vs. źli dorośli, co sprawia, że książka będzie idealna dla powiedzmy dwunastolatków, chociaż poważniejszy czytelnik także będzie się dobrze bawił czytając!






Lociak <3

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...