niedziela, 23 kwietnia 2017

Czego NIE robić na meczu

W związku z wcześniejszym postem mam dla was kilka wskazówek, na wypadek gdyby komuś kiedyś przyszło zaczynać przygodę z piłką nożna... Dzięki nim może unikniecie moich błędów, które jednak czasem się zdarzały.

  1. NIE WPADAJ NA BRAMKARZA PRZECIWNIKÓW (szczególnie jeśli jednocześnie jest z tobą w drużynie bo twój trener po prostu go wypożyczył), wiedząc że i tak nie dobiegniesz do piłki przed nim. Ja myślałam, że zdążę i brakło mi kilku sekund, a efekt był trochę bolesny. Choć kiedy oglądam to nagranie wydaje się być zabawne...
  2. Staraj się NIE podawać do przeciwników. Jasne, że to nie jest takie proste, kiedy obskakują cię z każdej strony, ale staraj się rozejrzeć gdzie masz swoich zawodników. Z naciskiem na staraj. Wiem po sobie, że w efekcie wychodzi różnie.
  3. Nie ulegaj presji. W drużynie mamy różne osoby, a w śród nich takie, które zamiast ci pomóc odnaleźć się w grze tylko pogorszą sprawę i zmniejszą twój poziom pewności siebie drąc po tobie mordę! Oznacza to tyle, że jeszcze bardziej nie lubią przegranej niż ty i chcą zwalić cała winę na ciebie. Naturalnie są w śród nich też osoby, które faktycznie chcą i pomóc i wskazać co powinieneś robić.
  4. Nie bierz tego za bardzo na poważnie. To przede wszystkim zabawa. Świat się nie zawali jeśli przegracie, choć wiem że jest wtedy mega przykro. Jeśli sprawia ci to radość to graj i nie przejmuj się!
  5. Nie wmawiaj sobie, że jesteś do niczego, a tym bardziej nie wmawiaj tego innym. Każdy może w sobie wypracować umiejętność grania. Ważny jest wrodzony talent, ale nie najważniejszy. 
Mam nadzieję, że trochę pomogłam. Teraz jeszcze sama powinnam zacząć stosować się do moich rad. Powinnam sobie jeszcze zrobić listę "Co ROBIĆ na meczu?" Tak na przyszłość, żeby wiedzieć. O rany... Dwa posty jednego dnia? Może jednak będę mieć jakąkolwiek wenę!

                    Lociak

Do trzech razy sztuka...

Ponieważ nadal nie mam pomysłu, co konkretnie chcę tutaj zdziałać równie dobrze mogę wam powiedzieć... Co powiedzieć? Że raz ci się udało i strzeliłaś gola na turnieju? Phhhi!
Tak, to dokładnie to, co chciałam powiedzieć.

To tyle.

Cześć.

Żartuję 😂😁
Aleś ty zabawna... 😬
Ale teraz tak poważnie. Od bardzo niedawna gram w piłkę nożną i nie chcę tu podkreślać tego, że jestem dziewczyną, bo chyba raczej już wszyscy wiedzą, że my także interesujemy się tym sportem i nikogo to nie dziwi. Brałam udział w moim trzecim turnieju i w końcu udało mi się strzelić tą bramkę. Wyobrażacie sobie tą radość? Tym bardziej, że przez dwa wcześniejsze spotkania byłam napastnikiem bez ani jednej bramki, czy też asysty na koncie.
Co chcę przez to powiedzieć? W zasadzie to nie wiem... Chodzi o to, że przed tą bramką byłam pewna, że to już koniec i przegrałyśmy. Byłam tak strasznie na siebie zła bo obiecałam sobie, że będzie inaczej niż zwykle, a tu znowu to samo, ale kiedy okazało się, że wychodzimy na boisko po raz ostatni tego dnia pojawiła się nowa szansa, którą udało się wykorzystać. W całym wydarzeniu zdobyłyśmy piąte miejsce na osiem grup. To chyba nie źle zważając na to, że trener podzielił nas na te dłużej grające i te krócej. Jaki wniosek... Walczyć do końca? Nie martwić się na zapas... Nie wiem. Po postu tak strasznie się cieszę, że chciałam o tym napisać.
Tak dla śmiechu warto jeszcze nadmienić, że w momencie mojego strzału moi rodzice pojechali już do domu, a koleżanki nie patrzyły. W dodatku jak na złość ten mecz nie został nagrany 😁 ale cóż... Mówią, że nie można mieć wszystkiego...

                               Lociak

wtorek, 11 kwietnia 2017

"Poszarpane myśli" - książki

Jest wiele różnych cytatów wyrażających opinię ludzi na temat czytania. Brzmią one mniej więcej na tą samą melodię, np: "Czytając podróżujemy do różnych, nieznanych światów" czy też "Czytając żyjesz podwójnie..." bla, bla, bla... Nie chodzi o to, że się z nimi nie zgadzam. Zgadzam się. Po stokroć się zgadzam! Ale nie możemy wciskać tego na siłę innym, wywieszając plakaty na szkolnych korytarzach. Takimi słowami zrażamy ich do sięgnięcia po jakiś tam głupi "Pamiętnik nastolatki" a co dopiero po ambitniejszą lekturę...? W naszych czasach ludzie mało czytają. Nie mówię tu o nastolatkach, bo tu co drugi sięga z własnej woli po fantastykę (ja! ja! ja!) lub jakieś tępe romansidło. Chodzi mi o ludzi dorosłych. Dlaczego?

a) przez brak czasu

b) zrażenie w młodości nudną szkolną lekturą

c) brak środków (mimo bibliotek nie odnajdziemy tam wszystkich pozycji, a książki bywają drogie)

I na to nic nie poradzimy. Bo choćbym mówiła mojej mamie po tysiąc razy dziennie, że ta książka rozwala mi mózg i że powinna ją przeczytać i tak po nią nie sięgnie. Chociaż nie. Sięgnie i odłoży po rozdziale stwierdzając, że chce jej się spać.
To samo w przypadku mojej przyjaciółki, Pati. Pożyczyłam jej książkę, z nadzieją że je się spodoba. Nie tknęła jej przez długi okres czasu. Doszło nawet do tego, że słuchałam dwie godziny przez telefon jak czyta jeden rozdział bo stwierdziła, że "WOLI CZYTAĆ NA GŁOS" Wyszło na to, że oddaje mi książkę kończąc na rozdziale przy, którym była ze mną.
    Wiem, że pewnie połowa osób już dawno przestała czytać (o ile w ogóle zaczęła) ale to naprawdę smutne, zwłaszcza dla książkocholików. Fajnie jest móc się podzielić przeżytą historią, poznanymi bohaterami i emocjami związanymi z wątkami. Niektórym wydaje się, że czytanie jest dla ludzi, którzy nie mają własnego życia, nudzą się całymi dniami, sami w domu, ale to nie prawda. Czytać może każdy. Nawet najbardziej zapracowana osoba na świecie, jeśli tylko wciągnie ją fabuła i to właśnie jest najbardziej niesamowite.
    Tyle chciałam wam dzisiaj przekazać. Mam nadzieję, że mimo mojego rozpisania nie umarliście z nudów.

                   Lociak

PS: Powinnam wstawić jeszcze jakieś głupie motto w stylu "Czytaj! Będziesz mądrzejszy" ale nie widzę w tym sensu... Chociaż... To przyciągnie wzrokowców! Proszę! 😊


piątek, 7 kwietnia 2017

Ja naprawdę jestem w pełni świadoma, że nikt nie będzie tego czytał. Dlaczego więc męczę się, siedząc dwie godziny przed komputerem i szukam playlist oraz ustawiam jak najładniejsze motywy bloga? Bo mogę😉. Na tym blogu nie będzie stylizacji, czy też innych mało istotnych pierdół. Będą tu wstawiane moje opinie na różne tematy (naprawdę różne) i inne bzdety, kiedy tylko poczuję wenę. A że jestem w wieku, w którym normą jest bunt przeciwko okrutnemu światu... Może być zabawnie 😅 Jako iż jestem początkującą pisarką i wydaję książkę, a wiem że z tej pracy ciężko jest się utrzymać, dlaczego by nie poćwiczyć dziennikarstwa? Mój tata mówi, że to naprawdę dobry sposób, więc przekonam się czy miał rację. Naturalnie tłumaczyłam mu, że miałam już dwa tego typu dziadostwa i żadne nie wypaliło, ale wiadomo... Do trzech razy sztuka 😂
       Więc jeśli jakimś trafem, aż tak bardzo zabłądziłeś w internecie i trafiłeś na mój blog... Witam cię serdecznie i mam nadzieję, że nie zraziłam cię tym mało błyskotliwym wstępem. Jeśli pojawiły się już następne posty, zerknij na nie. Nie gwarantuje, że ci się spodobają, ale wtedy będziesz, co jest warte uwagi, a co nie. To chyba tyle jak na mój pierwszy kontakt z blogiem od szóstej klasy... So... Jak to zawsze piszę na wattpadzie:

Do następnego
       
          Lociak

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...