wtorek, 16 października 2018

Recenzja "Niedoskonali" Danielle L. Jensen

Ogólnie to nie miałam w planach czytać tej książki. Pomyślałam, że zakończę przygodę z Trylogią Klątwy na "Walecznej Czarownicy" i prawdopodobnie, będę wracać tylko do ulubionych fragmentów, jeśli w ogóle.

Ale Galeria Książki zrobiła promocje.

Chyba możecie się domyślić jak to się skończyło...
"Niedoskonali" czyli prequel opowiadający o losach Pénélope, siostry Anaïs i Marca, przyjaciela Tristana. Dowiadujemy się o ich zakazanym uczuciu i jakie miało ono skutki w następnych częściach. Dziewczyna jest dotknięta chorobą, a przez to nieużyteczna dla swojego ojca, a przy tym krzyżuje jego plany posadzenia Anaïs na tronie, przy boku Tristana. Zakochany w niej od zawsze Marc pomaga następcy tronu w spiskowaniu przeciw królowi, a żeby zachować życie, Pénélope musi dostarczyć ojcu informacje, dzięki którym zdobędzie władzę. 
Tak nasi bohaterowie zaczynają grać w grę, która jednocześnie zbliża ich do siebie i oddala... Jednak ich związek może zagrażać bardziej im samym niż Trollus. 

Czy tylko mnie najbardziej ucieszyło w tej książce to, że mogłam jeszcze trochę poczytać o Tristanie? 😂 Kocham jego poczucie humoru i już przy pierwszych zdaniach w książce, niesamowicie jarałam się tym, że znowu występuje w powieści. Poważnie! Mogłabym przeczytać książkę, w której występuje tylko on! Z perspektywy czasu, wydaje mi się, że wolę jego niż Jace'a Herondala, chociaż skradł moje serce już dawno temu. 

Wiedziałam jak skończy się ta książka, a i tak było mi przykro 😖 Mimo, że nie przywiązałam się do
Pénélope tak jak do Cécile, i tak było mi jej żal. Cierpienie Marca na ostatnich stronach było tak potworne, że przypominając sobie jak kończy się jego historia... Uważam po prostu, że po tym co przeżył, zasługiwał na szczęście, ale nie! Bo pani Jensen musi być mistrzynią roztrzaskujących serce zakończeń 😠 
Nie mogę powiedzieć, że ta powieść należy do grupy moich najukochańszych książek, jak "Porwana Pieśniarka", czy Percy...Ale fajnie było ponownie spotkać się z niektórymi bohaterami (szczególnie z Tristanem 😍😉). Przy tym udało mi się poprzypominać niektóre wydarzenia z późniejszych części, a nawet wzięłam je z półki i poczytałam zaznaczone przeze mnie cytaty. Jeszcze bardziej znienawidziłam czarne charaktery... 
Myślę, że warto przeczytać tę książkę, ale tylko jeżeli nie ma się przed sobą innych ważnych lektur, bo ona nic nowego niestety nie wnosi. Jest po prostu uzupełnieniem, które lepiej tłumaczy niektóre zachowania postaci i miłym odświeżeniem świata, w którym żyją trole i czarownice. Nie żałuję, że postanowiłam jednak kupić tę książkę, bo naprawdę fajnie spędziłam przy niej czas. Lekkość pisania pani Danielle, sprawia że czyta się szybko i wręcz płynie przez karty powieści. 
Mam nadzieję, że jeśli także po nią sięgniecie, będziecie mieć równie miłe wspomnienia, co ja!

Lociak 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...