środa, 16 maja 2018

Recenzja "Porwana Pieśniarka" Danielle L Jensen

Powiem wam, że naprawdę nie lubię trzeciej gimnazjum... To jak wolno czytam mnie załamuje 😞
No, ale jak mieć czas na czytanie skoro muszę odrobić zadanie, nauczyć się na jeden z dziesięciu sprawdzianów w tym tygodniu i jeszcze napisać chociażby zdanie w książce? No cóż... Cytując mojego nauczyciela "Nikt nie mówił, że będzie łatwo"

No, ale jestem już po egzaminach, co oznacza, że teoretycznie powinnam mieć więcej czasu na pisanie, czytanie i robienie innych rzeczy, które mnie faktycznie rozwijają.  Niestety tylko teoretycznie bo w praktyce nadrabiamy, to czego nie udało nam się zrobić przed testami. Jednakże udało mi się przeczytać pewną bardzo intrygującą, a zarazem czarującą książkę. Wszyscy wiemy o czym mówię, ze względu na tytuł tego posta. 
Książka opowiada o Cécile de Troyes, która niebawem ma rozpocząć karierę śpiewaczki u boku swojej matki w mieście, jednak w dniu gdy ma wyjechać zostaje porwana do miasta pod górą o nazwie Trollus. Tam zostaje sprzedana rodzinie królewskiej i poślubiona następcy tronu Tristanowi, ponieważ ten rytuał ma zdjąć ciążącą na trollach klątwę. Coś jednak idzie nie tak, a klątwa nie zostaje zdjęta. Cécile i Tristan nie dogadują się, ale gdy dziewczyna odkrywa, że książę spiskuje przeciw władcy oraz może pomóc jej wydostać się w Trollus wszystko zaczyna się zmieniać... 

Na początku trochę chciało mi się śmiać, ponieważ już równo po dwudziestu stronach została porwana. Oczywiście spodziewałam się tego, ale nie tak szybko! Do książki przekonałam się dopiero gdy główna bohaterka trafiła już do Trollus i została przedstawiona przyszłemu mężowi. Ja wiem, troll kojarzy nam się z brzydkim, grubym zielonym stworem z milionem kurzajek na plecach... Ale Tristan to zdecydowanie nie ten rodzaj. Jest szczupły, wysoki, ma nieskazitelne rysy twarzy, ciemne włosy oraz onieśmielające spojrzenie srebrzystych oczu. No błagam... Która po takim opisie by się nie zakochała?😌 W dodatku jego sarkastyczne uwagi i docinki przywodzą mi na myśl Jace'a z Darów Anioła, przez co naprawdę go polubiłam. Relacja między nim i Cécile jest budowana powoli i nie nachalnie, do pewnego momentu. Potem co drugie zdanie to: "Kocham Cię" albo "Nie pozwolę, żeby coś ci się stało" co jest malutkim minusikiem, ale nieznacznym. 
Świat przedstawiony w powieści jest pełen intryg i polityki, ale nie ma się czym martwić. Da się ogarnąć nawet mając tak kiepskie oceny z WOS'u jak ja.  Jedne trolle są dobre, inne złe zupełnie tak jak ludzie, różnią się jedynie tym, że ci pierwsi korzystają z magii. 
Czytając nie miałam czasu się nudzić, bo co chwilę coś się działo. Kilku bohaterów polubiłam, inni mnie irytują, a jeszcze inni mimo, że nie pałam do nich uwielbieniem jest mi ich żal. Mówię tu o pewnej trollce zakochanej w Tristanie 😞
Cécile momentami bywa lekkomyślna, ale nie ma bohaterów idealnych, a gdy już są to przynudzają. Co by to była za książka, w której nie mogłabym ponarzekać na bohaterów? Powieść ma wywoływać uczucia w czytelniku, a "Porwana Pieśniarka" dobrze spełnia swoje zadanie. Jest do tego stopnia dobra, że sięgnęłam po jej kontynuację, kupioną na promocji w Galerii Książki, gdzie zamówiłam całą serię za 30 złotych. Zdecydowanie było warto! 

A teraz trochę inna sprawa. Mianowicie będę w sobotę na Targach Książki w  Warszawie, więc niedługo pewnie pojawi się post z moimi nowymi zdobyczami. Może nawet uda mi się spotkać niektórych z was? Mam zaplanowane spotkania z autorami godzina w godzinę, co oznacza, że na pewno nie będę się nudzić 😉😊



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...