Teraz kilka słów o książce, na której przeczytaniu zależało mi w Święta.
Dlaczego?
Bo akcja wszystkich trzech opowiadań dzieje się w tym okresie. No, ale najpierw link do lubimy czytać W śnieżną noc.
Książka prócz niezwykłej, sennej okładki posiada również całkiem ciekawą treść i muszę przyznać, że po przeczytaniu, chodziła mi po głowie piosenka What the world needs now z Listów do M. Powieść niesamowicie kojarzyła mi się z tym filmem, który lubię dlatego, że zawsze kończy się Happy Endem w przeciwieństwie do realnego życia. Jest to miły rozweselacz i podobnie było z tą książką.
Wszystkie trzy historie, były słodkie, ale najbardziej do gustu przypadła mi ostatnia, czyli "Święta patronka Świnek" bo najbardziej oddawała magię świąt i nie skupiała się tylko i wyłącznie na miłości (choć w głównej mierze też) Jej treść przekazywała, żeby nie skupiać się na sobie, ale pamiętać o innych oraz o tym, że swoim zachowaniem też mamy na nich wpływ. W dodatku Dorrie i Tregan bardzo przypominały mi swoim zachowaniem moje przyjaciółki. Jedna poważna, druga infantylna. Dlatego fajnie było wyobrazić sobie je na miejscu postaci. Choć, czy ja tak jak główna bohaterka przefarbowałabym włosy na różowo, tylko dlatego, że zerwałam z chłopakiem? Nie jestem tego pewna 😂
Opowiadanie Pana Greena też mi się podobało, ze względu na przyjaciółkę głównego bohatera - Diuk. Nie wiem dlaczego, ale lubię postacie, które są dziewczynami, ale nie strzelają fochów i kumplują się z facetami. Choć trzeba przyznać, że w niektórych historiach, szczególnie na wattpadzie, jest to mocno przerysowane, nie mnie jednak polubiła Angie (bo tak naprawdę miała na imię Diuk) za to, że przypominała mi Jordan z "Dziewczyna z drużyny" a tą książkę kocham 💓
A teraz, ponieważ nie było mnie tu na święta. Chciałabym wam złożyć zaległe życzenia:
Więc... Zdrowia, szczęścia, miłości, sukcesów i spełniania marzeń oraz energii do działania w Nowym Roku! Pamiętajcie o marzeniach, pomagajcie spełniać je innym w miarę możliwości, bo bez nich świat nie miałby sensu. Nie mielibyśmy do czego dążyć, a życie tylko po to, żeby przetrwać jest bardzo smutne. Dlatego wszystkim którzy to czytają (a może nawet tym, co nie) życzę marzeń! Bo nawet te nie realne marzenia ubarwiają nasz świat i malują go, wyrywając z szarości. 💗🙂😉
Jeszcze raz wszystkiego dobrego!
Lociak
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero
Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...
-
Na prośbę mojego czytelnika, a także kolegi z wattpada, postanowiłam zrobić recenzję, jego opowiadania. Przyznam, że trochę bałam sie takieg...
-
Przeglądałam tak sobie filmy booktuberów i natknęłam się na tagi. Pomyślałam (tak, zdarzają się takie sytuację, w których myślę 😉 ) że w ...
-
Skoro minęły już prawie dwa tygodnie odkąd skończyłam czytać tą książkę, chyba ochłonęłam już na tyle, by napisać recenzję, choć i tak wiem,...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz