poniedziałek, 20 listopada 2017

Recenzja "Syn Neptuna" Ricka Riordana

Okej... Nie ma sensu pisać tej recenzji, bo i tak wszyscy wiemy, że uznam iż to cudowna książka bo jest w niej Percy 💗
No, ale co mi zależy... Spróbujmy!

Syn Neptuna jest drugą częścią serii "Olimpijscy Herosi". Jest opowiadana z perspektywy Percy'ego i dwóch, nieznanych nam z poprzednich książek bohaterów - Hazel i Franka. Powieść wujka Ricka porywa już od pierwszych stron. Poznajemy Obóz Jupiter, który jest rzymskim odpowiednikiem Obozu Herosów oraz wiele innych nowych postaci... W tym Oktawiana 😒 ( oglądałam sobie memy z Percy'ego i zastanawiałam się, dlaczego wszyscy tak po nim jadą... No, już teraz wiem! )

Ale troszeczkę się rozpędziłam. Dla tych, którzy nie mają bladego pojęcia o czym teraz mówię...
Syn Neptuna
Choć w sumie jeśli nie czytaliście serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy" to i tak nie ogarniecie 😂 ale mówi się trudno. 
A teraz mogę przejść do rzeczy! Za co kocham tą książkę? Przede wszystkim za humor. Rick Riordan ma tak boskie teksty i używa ich w najlepszych momentach.
Mimo, że nie jest to romans, każdy może odnaleźć w powieści swoją ulubioną parę...( #teamFrazel )Muszę jednak przyznać, że wkurza mnie to gderanie Persiaka o Annabeth... i nie, nie chodzi o to, że jestem zazdrosna! Po prostu on w każdym wolnym momencie, gada tylko o tym, żeby ją znaleźć, co w którymś momencie robi się irytujące. Dlatego nie wiem, jak przetrwam następne części, gdzie podobno jest tego coraz więcej. Będę musiała albo polubić tą blond wersję Hermiony Granger, albo popijać herbatę z melisą ilekroć zabiorę się za czytanie. No, ale czego nie robi się z miłości?

Chciałabym również wziąć pod uwagę to, że przy pierwszej części, czyli "Zagubiony Heros" naprawdę się męczyłam, przez schematyczność i obawiałam się, że tutaj będzie to samo. Na szczęście okazało się, że mój lęk był niepotrzebny. Bohaterowie cały czas poruszali się do przodu i nie było zbędnego przeciągania.
Dlatego jedyne, co mogę zrobić, to z całego serca polecić wam tę książkę, bo słowami nie da się określić tego jaka była genialna. Czytając cały czas mam przed oczami fanarty, które są zdecydowanie lepsze niż oficjalne rysunki w książkach Ricka. To co robi Viria na papierze jest po prostu niesamowite! Polecam sobie pooglądać, czy to na instagramie, czy tumblerze 😃😉

Do następnego! Bajo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Lalkarza z Krakowa" R. M. Romero

 Czuję się dumna, że zagraniczny pisarz stworzył opowieść, której akcja dzieje się w Polsce 😊Dodatkowo w mieście leżącym niecałe dwie godzi...